pamiętnik sprzed dziewiętnastu lat
Blog > Komentarze do wpisu

16 września

  Niedzielny obiad z Marianem i Mietkiem w chińskiej knajpie. Kolacja z Magdą. Usmażyła rybę, były lekko podsmażone warzywa – no stawanie na głowie.  Dziewczyna się na koniec popłakała. Mówiła coś o samotności: „tak mało mam czegokolwiek, a nasze spacery i rozmowy to tak dużo było w moim życiu...” Czyżbym przesadził ze swoją urodą? Chyba jednak nie. To jest typ wrodzonej samotności. Nie ma cela na ludzi. A w ogóle, to ona lubi czasem kwasu solnego popić, czasem na pineskach usiąść. A budyń, kremik, melba – to nie dla nas. Do dziesiątej słuchaliśmy Wysockiego. „... niedorozprobował wino..., po czniej winie...” Trochę dziewczyny żal. Taka gotowość do całkowitej miłości! Jak się który zdecyduje, to na pewno nie będzie na to zasługiwał. Taka proporcja. Na dokładkę nie odważę się jej zaproponować aerobiku.
wtorek, 16 września 2008, kroplewski-j
Komentarze
2008/09/16 07:44:20
Okropnie mi jej szkoda.
-
2008/09/16 10:36:38
* Uparciuch - Ku pokrzepieniu: jakieś dziesięć lat temu otrzymałem od Magdy wiadomość, że wyszła za mąż. Niestety za Szwjcara. Ale lepszy Szwajcar w garści niźli Włochów sto na plaży.