|
|
Blog > Komentarze do wpisu
11 września Trochę kucia jednak będzie. Dobrze, że Zygmunt tego nie widzi - jest w kraju. Marian spieprzył i teraz świeci oczami. Krokwie nie kładą się w płaszczyznę. Niemcy nie widzą, bo to piątek, a Kaziu nic nie kapuje. Wieczorem przyjechał Marian i wyciągnął mnie na piwo. Rozpytuje o kontakty ze światem zewnętrznym, o układy. A ja żadnych specjalnych kontaktów nie mam. Tłumaczę mu, że zarządzanie, to nie kontakty – to osobowość. No nie powiem mu przecież, że on akurat osobowości do zarządzania nie ma. On może najwyżej zaganiać do roboty. No bo jak to jest z tym zarządzaniem. Zjeżdża się rodzinka, jedzą obiad, piją kawę, i po jakimś czasie krewniactwo układa się jak opiłki żelaza do magnesu w stronę tego, a nie tamtego wujka. Wcale nie najbogatszy, wcale nie najdowcipniejszy. To chyba jak słuch muzyczny – się ma, albo się nie ma. Co będę tłumaczył Marianowi, że on ma tego mało. W piaskownicy to nie on decydował po której stronie babki z piachu ustawiać.czwartek, 11 września 2008, kroplewski-j
|