pamiętnik sprzed dziewiętnastu lat
Blog > Komentarze do wpisu

11 września

  

Trochę kucia jednak będzie. Dobrze, że Zygmunt tego nie widzi - jest w kraju. Marian spieprzył i teraz świeci oczami. Krokwie nie kładą się  w płaszczyznę. Niemcy nie widzą, bo to piątek, a Kaziu nic nie kapuje.

  Wieczorem przyjechał Marian i wyciągnął mnie na piwo. Rozpytuje o kontakty ze światem zewnętrznym, o układy. A ja żadnych specjalnych kontaktów nie mam. Tłumaczę mu, że zarządzanie, to nie kontakty – to osobowość. No nie powiem mu przecież, że on akurat osobowości do zarządzania nie ma. On może najwyżej zaganiać do roboty. No bo jak to jest z tym zarządzaniem. Zjeżdża się rodzinka, jedzą obiad, piją kawę, i po jakimś czasie krewniactwo układa się jak opiłki żelaza do magnesu w stronę tego, a nie tamtego wujka. Wcale nie najbogatszy, wcale nie najdowcipniejszy. To chyba jak słuch muzyczny – się ma, albo się nie ma. Co będę tłumaczył Marianowi, że on ma tego mało. W piaskownicy to nie on  decydował po której stronie babki z piachu ustawiać.
czwartek, 11 września 2008, kroplewski-j