|
|
Blog > Komentarze do wpisu
1 kwietnia – sobota Praca do 1600 – aż dziwnie. Pierwszy prawie tydzień wychodzi po 10,6 godziny dziennie. Ludzie mówią, że tydzień był spokojny i wyszło mało godzin. Mało godzin - mało marek. Zapamiętać: jak na grzybach o grzyby, na rybach o ryby, tak tu o godziny najwięcej chodzi.Chciałem zrobić Piotrowi prima aprilisa – wpadłem o 1000, godzinę po rozpoczęciu betonowania, udaję przestraszonego i melduję, że wysadziło szalunek. Kazał wrócić na strop. Przybiegł zatroskany szczerze Romek. Jak zobaczył, że to jaja, powiedział: „no to teraz zobaczysz”. Faktycznie, po kilkunastu minutach przybiegł z Niemcami. Taki kutas! Do kraju, do Polnordu też zdążył zadzwonić. On chyba faktycznie walczy o życie, a ja jestem dla niego szpilą bolesną. Co robi Kaziu? Ludzie mówią o nim „panienka z okienka”. Kto głośniej krzyczy ten rządzi. Mój głos przytłacza wszystkie. Jednak póki co, to jeszcze nie wiem co krzyczeć. Wreszcie zaczepił mnie Kaziu. Wdrapał się nawet na rusztowanie.- Nie sądzi pan, panie kolego, że nasi niemieccy koledzy przyjmują zbyt wysokie Fa w strefie przypodporowej, przy pominięciu korzyści jakie może przynieść dłuższe zakotwienie. Co by pan powiedział, gdybym zorganizował taką inżynierską konfrontację? - A chuj z nimi – odpowiedziałem i zeskoczyłem z rusztowania. Został i się zdziwił, że tak łatwo wejść, a tak trudno zejść.Romek mówi, że Kaziu nie robi nic. - Jestem tu do czerwca, mam już odłożone škodę i sram na panienkę z okienka. Niech tu ich wszystkich chuj trafi...Brygadzista zbrojarzy miał krwotok z nosa. Kierownik na to: do góry nogi panie - to góry. Ja próbowałem oponować, że odwrotnie, a on: nie będziesz mnie uczył, tu nie Polska. Nie ma środków opatrunkowych. Wojtek mówi, że Piotr się boi kupić. Bo to się trzeba będzie tłumaczyć potem z limitów, które i tak są przekroczone. Nigdy w życiu nie widziałem tak ciężko zapierdalających ludzi. Hitler nie osiągnął tego siłą – musiał zsyłać na roboty, urządzać łapanki, utrzymywać bandę oprawców - tu się pchają sami. Murarz Ali mówi: panie, czy to by Niemiec wymyślił, taką mordęgę: u nich Samstag, to Samstag – to musiał wymyślić Polak. - Ali, ale ciebie tu nikt na siłę nie ciągnął.- A za co bym dzieci wykarmił, za 60 000? Do tego żona na rencie.Wpadłem do baraku Kazika żeby zamówić stal (ustaliłem wreszcie, że on jest również, ale bez przesady, do tego jest właśnie) – Kaziu spał na biurku! Ja mu: „bum!”, a on jak automat za słuchawkę i: „ja, ja natürlich her Globke...”Wieczór. Szum, ryk, chlanie. Ja nie mogę – rypie mnie brzuch. Smród i syf wokół się zagęszcza i coraz bardziej drażni.Myślę o robocie. Trzeba dosłać minimum 20 ludzi, wymienić kierownika budowy, bo bez aktywnego kierowania nie wyda, zbadać ichnie technologie tynków, bo może być zdziwienie. Pod fajrant próbowałem o tym mówić z Piotrem, a on mi, że lepiej kupować w sklepach NORMA, niż KAISER, bo w NORMIE taniej. niedziela, 01 kwietnia 2007, kroplewski-j
|
).Czekam na ciag dalszy.Pozdrowienia od Emigracji.